19.1.13

ostatnio mierzi świadomość, że to już ten czas, kiedy definitywnie nie ma odwrotu. już nie urosnę, nie wygładzę ani nie wyprostuję. w najlepszym momencie dojrzałość, dorosłość, początek starości w najgorszym. pierwsze siwe włosy, wygnieciona skóra o poranku, zmęczenie codziennością i niechęć do niecodzienności. ciało, które najchętniej by tylko jadło, spało i leżało, które pomimo zdrowego pożywienia, regularnego ruchu i najlepszych chęci stawia bariery głowie. zdecydowanie mniej oglądania się za siebie (bo niby do czego) i jeszcze mniej świetlanych projekcji tego, co może nastapić. ogólne rozczarownie tym, co tu i teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz