mózg puchnie, a brzuch rośnie.
egzamin, który przeżywam każdą komórką ciała.
właśnie, ciało. dorosłe jest, co raz starsze, a wrażenie mam jakby było nieużywane.
oddam ciało w dobre ręce. tak, to też.
wczoraj rozmawiamy sobie na skajpie, nie do końca się słysząc, parę tysięcy kilometrów słychać za to bardzo, i zupełnie jakby to była rozmowa kontrolowana, mam wrażenie, bo z jednej strony o krzywdach co sobie zarządził przyjaciel daleki, a z drugiej o przygnębieniu ostatecznym. jakoś lekko nam szło wypowiadanie tego wszystkiego, ciężkiego kalibru zdania, chyba dlatego, żeśmy mieli wrażenie, że nie do końca się słyszymy.
- chciałbym się już nie obudzić.
- a ja bym się chciała obudzić w innym życiu.
przeczytałam gdzieś, że w celu poprawnego funkcjonowania należy pogodzić się ze swoimi niespełnionymi marzeniami, opłakać, przejść po nich żałobę i iść dalej.
kurwa, nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz