zbiera się. wczoraj wiadro łez w poduszkę. dzisiaj przekorne pomysły, żeby może jednak zadzwonić.
(po jaką cholerę?) w szaleństwie doskonałym, gdzie podstawową wykładnią logiczną jest wysoki współczynnik logiki braku mówię sobie: żeby o kimś zapomnieć, trzeba się z nim wreszcie skonfrontować.
smutek jest, zniszczenie i pożoga. samotność nad samotnościami. zmęczenie sobą, życiem, mieszkaniem, biedą, brakiem, staraniem się i jakąś wykrzesaną w sobie nadzieją, że coś, gdzieś, jakoś, ktoś, kiedyś.
wszystko aktualnie sprowadza się do zmagań. żeby wstać, działać, dbać i właśnie przestać sobie rościć i zasypiać nie mając wspomnień pod powiekami.
tabula rasa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz